Rozpoczęliśmy Seminarium Odnowy Wiary II stopnia. Tym razem chcemy zmierzyć się z tematem, od którego trudno uciec – z cierpieniem.
Nikt z nas go nie planuje. Nikt nie budzi się rano z myślą: „Boże, daj mi dzisiaj trochę cierpienia”. A jednak wcześniej czy później przychodzi. Choroba, strata, samotność, śmierć bliskiej osoby, zawiedzione nadzieje… Cierpienie potrafi wejść w nasze życie jak nieproszony gość i powiedzieć: „Teraz będziemy rozmawiać”.
Spotkanie rozpoczęliśmy od Eucharystii. Już znak krzyża, którym rozpoczynamy Mszę Świętą, przypomina nam, że przychodzimy do Boga, który zna cierpienie nie z teorii. Jezus sam przeszedł przez krzyż. Dlatego możemy przynieść Mu to, co boli. Nie musimy udawać, że wszystko jest dobrze. Możemy stanąć przed Nim z naszymi pytaniami, lękiem i bezradnością.
W homilii spojrzeliśmy również na św. Ojca Pio – człowieka, którego życie naznaczone było cierpieniem fizycznym i wewnętrznym. Jego doświadczenie przypomina nam, że krzyż nie musi oznaczać oddalenia od Boga. Może stać się miejscem jeszcze głębszego zjednoczenia z Chrystusem. Potem Jezus posyła swoich uczniów. Nie do ludzi, którzy mają wszystko poukładane, ale do zwyczajnego świata, w którym są choroba, ból i ludzkie problemy. Także nas chce posłać właśnie tam, gdzie najbardziej potrzebna jest Jego obecność.
Podczas konferencji zatrzymaliśmy się przy historii Hioba. Hiob traci wszystko. Dzieci, majątek, zdrowie, poczucie bezpieczeństwa. I co robi? Nie udaje bohatera. Nie mówi: „Alleluja, nic się nie stało”. Krzyczy do Boga. Pyta: „Dlaczego?”. To pytanie znamy również my. Dlaczego ja? Dlaczego moje dziecko? Dlaczego teraz? Dlaczego choroba? Dlaczego strata?
Cierpienie dotyka tego, co w nas najgłębsze. Zabiera poczucie kontroli i przypomina nam, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego zaplanować, a przecież tak bardzo chcielibyśmy mieć życie pod kontrolą. W świecie, który pokazuje nam ludzi zawsze pięknych, zdrowych, szczęśliwych i uśmiechniętych, łatwo uwierzyć, że cierpienie jest czymś nienormalnym. Że jeśli dobrze wierzę, to powinno mi się dobrze układać. Tymczasem Biblia jest o wiele bardziej prawdziwa.
Pokazuje Abrahama, Mojżesza, Dawida, Jeremiasza, Piotra, Pawła i pokazuje Jezusa na krzyżu. Nie ukrywa cierpienia. Nie mówi też, że cierpienie jest czymś dobrym. Pokazuje natomiast Boga, który pozostaje blisko człowieka także wtedy, gdy ten człowiek cierpi. Bóg nie obiecał nam życia bez cierpienia. Obiecał, że nie zostaniemy w nim sami.
Cierpienie nie oznacza automatycznie, że ktoś został ukarany przez Boga. Nie możemy powiedzieć człowiekowi, który choruje: „To dlatego, że masz za mało wiary” albo „na pewno zrobiłeś coś złego”. Księga Hioba pokazuje nam coś bardzo ważnego: nie każde cierpienie jest karą za osobisty grzech. Dlatego w cierpieniu nie potrzebujemy gotowych formułek. Potrzebujemy prawdy. Potrzebujemy obecności. Potrzebujemy Boga.
Cierpienie potrafi zrobić coś, czego często nie potrafi zrobić nic innego – zatrzymać nas. Nagle pytamy, co naprawdę jest ważne. Które relacje są prawdziwe. Na czym budujemy swoje życie. Co jest tylko powierzchownością, a co zostaje. Cierpienie może stać się jak lustro. Pokazuje nas bez retuszu. Nie po to, żeby nas potępić, ale żebyśmy zobaczyli prawdę.
Właśnie z taką perspektywą rozpoczynamy nasze Seminarium Odnowy Wiary II stopnia. Nie z gotowymi odpowiedziami na wszystkie pytania, ale z odwagą, by razem szukać. Bo może najważniejsze pytanie nie brzmi tylko: „Dlaczego cierpię?” Może warto zapytać: „Gdzie jesteś, Boże, kiedy boli?”
I właśnie tam chcemy Go szukać.
Konrad