8 kwietnia 2026 roku spotkaliśmy się na kolejnym Wieczorze Charyzmatycznym, który rozpoczął ksiądz Damian Ziemba. Po przywitaniu zebranych, kapłan poprowadził modlitwę do Ducha Świętego. Kolejno wysłuchaliśmy fragmentu z Księgi Wyjścia. Następnie wysłuchaliśmy konferencji na temat: Bóg jest Bogiem potężnym.
Kolejno uczestniczyliśmy w Eucharystii. W czasie homilii ksiądz Damian zwrócił naszą uwagę na sytuację, w której człowiek wykonuje w jakiejś dziedzinie wszystko perfekcyjnie, idealnie, ale ostatecznie okazuje się, że na końcu ponosi klęskę, ponieważ to do czego dążył rozsypało się w mak – serce, rodzina. I wówczas przychodzi chwila refleksji, a my zadajemy sobie pytanie: I po co to wszystko było? To jest właśnie kwintesencja dzisiejszej Ewangelii. Uczniowie idąc do Emaus, są rozczarowani tym, że nie spełniły się ich oczekiwania. Ewangelista Łukasz pisze:
Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało.
Oni mieli swój plan, swoje oczekiwania od Jezusa i swoją wizję, tego jak miało wyglądać wyzwolenie Izraela. Jednak w tych ich pragnieniach i dążeniach Pan Bóg stawia krzyż. Wówczas z ich perspektywy wszystko się skończyło. Wówczas odchodzą. Idą bardzo daleko – 60 stadiów. Dlaczego? Oni chcą zamknąć ten rozdział, ponieważ nie widzą sensu w tym, co się wydarzyło. Uczniowie ci mieli wcześniej Jezusa na wyciągnięcie ręki, widzieli Jego cuda, ale kiedy umarł zrozumieli, że wszystko się skończyło. Uczniowi podczas rozmowy nie mówią o tym, że cierpią, ale podkreślają, że spodziewali się. Ich nie boli to, co się stało z Jezusem, ale to co się nie wydarzyło w sferze ich oczekiwań, że ich plany i nadzieje nie dojdą do skutku, bo umarły. Są zawiedzeni, ponieważ zainwestowali w chodzenie za Jezusem tyle czasu i energii, a okazało się to daremne i właśnie to boli ich najbardziej. Uczniowie czują, że mogliby ten czas wykorzystać na coś innego.
Ile razy w naszym życiu pojawi się myśl, że to co uczyniłam nie miało sensu, po co włożyłam w jakieś działanie tyle starań. Zmarnowałam tyle czasu i energii! Gdybym wiedziała wcześniej, że to skończy się w taki sposób, wówczas postąpiłabym inaczej. To jest właśnie twoje Emaus. Złemu duchowi niekoniecznie zależy, by zniszczyć nasze życie, ale bardziej może zależy mu, by odebrać sens Twojego życia. Jeżeli nie będziesz widział sensu własnego życia, to po co żyć?
Zwróćcie uwagę, że Jezus nie zatrzymuje uczniów. Co zatem robi? Jezus dołącza do nich. Nie krzyczy do nich, dokąd idziecie ani się nie obraża, że uciekają z Jerozolimy. On idzie razem z nimi, słucha ich myśli i pragnień, a także tego ich rozgoryczenia, że zawalili i stracili wiarę. Jezus słucha ich rozczarowania, pustki i cały czas jest z nimi, idzie. Złemu duchowi zależy właśnie, abyś ty stracił nadzieję i pogrążył się w pustce, rozpaczy. A Jezus pokazuje nam cos zupełnie innego, abyśmy słuchali Go i wierzyli Jego słowu. Pan Bóg działa w naszym życiu nawet wówczas, gdy nie widzimy efektów. Działa wtedy, gdy jest cisza, bo podczas modlitwy nic nie słyszysz. Pan Bóg działa także w relacji, która się rozpadła i jesteś przekonany, że nie da się jej uratować. On działa również w pracy, która ci nie wyszła czy w wysiłku, który poszedł na marne. On jest w tym wszystkim co trudne, tak samo jak był przy świętym Pawle, gdy na Aeropagu go wyśmiano. Często jesteśmy przekonani, że nasze działania nie mają sensu, lecz Pan Bóg działa w ludzkim życiu niewidocznie i po cichu. Uczniowie idący do Emaus , chcieli zakończyć historię Jezusa na Jego śmierci, a Pan Bóg dopisał kolejny rozdział. Gdy czujemy ,że w naszym życiu nic nie ma sensu, że wszystko się rozsypało niczym domek z kart, to pamiętajmy, że Pan Bóg chce dopisać do naszej historii kolejny rozdział. Kropka, którą my stawiamy w jakiejś sprawie niekoniecznie jest tą kropką, którą chce postawić Pan Bóg, bo on zawsze ma coś do dopisania. Patrząc dzisiaj na uczniów z Ewangelii, widzimy, że Bóg jest mocny i potężny, ale w inny sposób niż sobie to wyobrażamy. Ważne jest, aby w naszej porażce nie rezygnować, ponieważ to może być miejsce nowego początku.
Po Mszy Świętej rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu wraz z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie. Na zakończenie kapłan błogosławił zebranych Najświętszym Sakramentem. Następnie odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski.
Zapraszamy na kolejny Wieczór Charyzmatyczny 13 maja 2026 roku.
Do zobaczenia!
Autor: Anna Sz.