Msza Święta Wspólnotowa – marzec

1 marca 2016

Dziś znów, w kolejny wtorek, spotkaliśmy się na naszej Mszy Wspólnotowej. Pomimo niesprzyjającej pogody kaplica Domu Diecezjalnego Tabor była całkowicie wypełniona. Wpatrując się w Chrystusa Ukrzyżowanego otwieraliśmy swoje serca na Jego obecność. W pieśni na wejście wołaliśmy do naszego Pana:

„Boże mój gdzie jesteś
Ciało me usycha,
Zmysły me umarły,
Pozwól znaleźć się już”

Nasz Duszpasterz w swoim kazaniu zwrócił naszą uwagę na słowa z Księgi Daniela, które usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Otóż tekst ukazuje następującą scenę: Azariasz modli się pośród ognia, prosi Boga o miłosierdzie dla siebie. Tekst ten jest zatytułowany „modlitwa skruszonego”, ale tak naprawdę jest to modlitwa wprost z pieca. Azariaszowi wszystko się zawaliło, jego ideały zostały wydane na próbę, jest wrzucony w palący ogień, ale co nas może zadziwiać tak po ludzku: on nie złorzeczy oprawcom, nie przeklina ich i nie prosi Boga, aby ich ukarał. On pośród tej wielkiej udręki i bólu błaga Boga o miłosierdzie dla siebie. W tej dramatycznej sytuacji, gdy wszystko się wali, Azariasz składa Bogu dziękczynienie i Go uwielbia. Ten, który jest przekreślony i skrzywdzony błaga Boga o miłosierdzie. Jakże to piękne, ale i trudne! Gdy nam samym jest źle, gdy czujemy się złamani, samotni, skrzywdzeni, czy umiemy Boga błagać dla nas o miłosierdzie? Zwłaszcza wtedy, gdy owym ogniem są ludzkie słowa. Nie prosimy o miłosierdzie dla tych co nas krzywdzą ,ale dla nas samych. Lud wybrany jest na wygnaniu, nie ma nic, nie ma świątyni, nie ma gdzie składać ofiar, nie posiada zupełnie nic, Azariasz woła do Boga „Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niechaj dziś będzie nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba!”. Bóg często pozwala nam doznawać wielkich krzywd, dopuszcza na nas wielki ucisk taki, że wydaje się nam, że po ludzku nie ma już szans na rozwiązanie. Wydaje się nam że „umarliśmy” i racjonalnie nie ma już wyjścia z sytuacji. Ale Bóg pozwala na to, aby wyplenić z nas pychę, aby wyrobić w nas dusze strapione i pozwolić zauważyć zależność od Boga, nauczyć się Mu ufać w najtrudniejszych sytuacjach. Jak pisze autor: „Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. ” Tylko całkowite zaufanie Bogu jest naszym ratunkiem. Z dziecięcą ufnością zwracajmy się do naszego Pana, aby wymierzył sprawiedliwość: „Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławnym, Panie!”

W nawiązaniu do Ewangelii nasz Duszpasterze przypomniał nam istotę i sens przebaczenia. Przebaczenie to nie tylko puste słowo wypowiedziane „na odczepne”, w przelocie. Przebaczenie musi wyjść z serca, z naszego wnętrza, jak mówi Ewangelia mamy przebaczyć 77 razy, czyli nieustannie i w nieskończoność.

W Roku Miłosierdzia, Kościół nakazuje nam zwrócić swoją uwagę na uczynki miłosierdzia względem ciała i duszy. Dziś skupiliśmy się szczególnie na dwóch z nich: Krzywdy cierpliwie znosić i urazy CHĘTNIE darować. Jezus mówi, że Ojciec uczyni z nami podobnie. W przypowieści król, który rozgniewał się na swojego sługę skazał go na dożywocie. Wręcz na wieczne potępienie. Dług sług, który król mu darował był ogromny. Nawet pracując całe życie nie były w stanie go odpracować. Król ukarał sługę, ponieważ ten nie był w stanie podarować długu swojemu współsłudze długu, który był bardzo drobny, możnaby go odpracować w ciągu jednego dnia… Sługa nie okazał swojemu współsłudze miłosierdzia w rzeczy drobnej, pomimo że król słudze darował wiele. Bóg jest miłosierny, ale czy my również? Jak zachowalibyśmy się w takiej sytuacji? Czy darowalibyśmy drobny dług naszemu współbratu? Gdy wcześniej nasz Bóg darował nam o wiele więcej? Prośmy Chrystusa o Ducha przebaczenia, aby chcieć i umieć z serca przebaczać innym.

Po Mszy Świętej rozpoczęliśmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Wsłuchując się w rozważania, mogąc przez chwilę przytrzymać krzyż, symbol męki i miłości Chrystusa, każdy z nas mógł towarzyszyć Jezusowi w Jego Drodze, która dla nas była drogą Zbawienia i Odkupienia.

Po zakończeniu Drogi Krzyżowej adorowaliśmy Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Wielbiliśmy naszego Mistrza pieśnią i modlitwą. A Pan przez swoje Słowo przychodził do nas. „Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec.”. Wśród radości i śpiewów nasze serca coraz bardziej otwierały się na Pana. Bo On jest zawsze obecny wśród nas. W naszych troskach i radościach, w pracy i nauce, Pan jest zawsze z nami. W odpowiedzi na naszą modlitwę otrzymaliśmy Słowo: „Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje -mówi Pan, który to sprawia”.

Chwała Panu, dziękujmy Mu za czas w Jego obecności!

autor: Ela Dojka

Nasza strona używa ciasteczek (pliki cookies), które umożliwiają nam udoskonalać stronę. Dowiedz się więcej

Czy wyrażasz na to zgodę?

Znajdź nas na Facebooku Oglądaj co robimy na Instagramie

Nasza strona używa ciasteczek (pliki cookies), które umożliwiają nam udoskonalać stronę. Dowiedz się więcej

Czy wyrażasz na to zgodę?